Kradzież tysięcy danych w warszawskim Ratuszu


Dziesiątki tysięcy danych o nieruchomościach, głównie na warszawskim Mokotowie, pobrał nielegalnie aplikant radcowski podczas praktyki w stołecznym urzędzie – informuje „Rzeczpospolita”.  Śledztwo w sprawie prowadzi specjalny dział ds. cyberprzestępczości Prokuratury Okręgowej w Warszawie.

Według informacji dziennika aplikant radcowski Zdzisław B. (obecnie radca prawny), który w 2015 r. obywał w Ratuszu praktyki zawodowe, w niecałe trzy miesiące  wykradł  dane ponad 47 tys. nieruchomości w Warszawie dotyczące ich właścicieli, wypisów z ksiąg, czy wyrysów działek.

Zdzisław B. usłyszał zarzut z artykułu 267 kodeksu karnego dotyczący nielegalnego uzyskania informacji.

Wyciek danych na taką skalę może prowadzić do nadużyć, takich jak podszycie się pod właściciela i sprzedanie cudzej działki lub wzięcia pod nią hipoteki.

Dziennik podaje, że Zdzisław B. to były student wydziału prawa i administracji Uniwersytetu Warszawskiego (skończył je w 2008 r.). Powołując się na informacje Prokuratury Okręgowej w Warszawie ,,Rz" informuje, że podejrzany  w styczniu 2015 r. „wystąpił o przyjęcie na praktykę w ramach aplikacji radcowskiej" do dyrektora Biura Geodezji i Katastru (BGiK). Odbywał ją w Wydziale Postępowań Administracyjnych tego biura.

Zdaniem prokuratury B. - choć nie był pracownikiem - obdarzono go dużym zaufaniem. Przydzielono mu m.in. hasło i login, co umożliwiło mu dostęp do systemu informatycznego ISEG 2000 (dla 16 dzielnic stolicy), w którym są dane o wszystkich stołecznych gruntach.

Na trop nielegalnej działalności praktykanta wpadła stołeczna policja, która  wystąpiła do Ratusza, o wskazanie pracowników, którzy sprawdzali w systemie dane dotyczące określonych nieruchomości. Ratusz zawiadomił dopiero wtedy (w lipcu 2016 r.) prokuraturę – ponad rok po zdarzeniu.

Przedmiotem zainteresowania Zdzisława B. miały być głównie wypisy, ale „zdarzały się także wyrysy, zawiadomienia o zmianie, wypisy dla nieruchomości z niezamkniętą stroną prawną, wypisy zawierające informacje przedmiotowe o budynkach”.

W sumie podejrzany wygenerował 47 453 dokumenty, które nie były one potrzebne do wykonania zleconych mu zadań. Prokuratura bada obecnie, czy radca nie wyciągał danych pod konkretne zlecenie, np. dotyczące handlu roszczeniami reprywatyzacyjnymi.

Rzecznik Ratusza w rozmowie z dziennikiem zapewnił, że B. uzyskał dostęp zgodnie z procedurami „wyłącznie do odczytu danych".

Podejrzany nie przyznał się do winy, twierdząc, że ze zbioru korzystał zgodnie z upoważnieniem. Postępowanie dyscyplinarne przeciwko Zdzisławowi B. wszczęła także Okręgowa Izba Radców Prawnych w Warszawie.


Załączniki

- fot. sylwia dabrowa