Skandaliczna reklama Tigera. Drwiny z 1 sierpnia


"1 sierpnia. Dzień pamięci. Chrzanić to, co było. Ważne to, co będzie" - taki slogan, okraszony zdjęciem dłoni, pokazującej środkowy palec, przyozdobiony kokardką, widnieje na najnowszej reklamie Tigera. Internauci zapowiadają bojkot marki, a nawet wkroczenie na drogę sądową.

1 sierpnia na instagramowym profilu Tiger Energy Drink pojawiło się skandaliczne zdjęcie, przedstawiające najnowszą reklamę Tigera. Początkowo nie wzbudziło prawie żadnych reakcji, ale gdy w środę internauci opublikowali je na Twitterze, ruszyła lawina.

Oburzeni skandalicznym hasłem ludzie domagają się przeprosin od firmy, a niektórzy żądają, by marka przekazała pieniądze na organizacje pomagające powstańcom warszawskim. Zdjęcie natychmiast usunięto z Instagrama, a zamiast tego zamieszczono przeprosiny.

"Jest nam ogromnie przykro z powodu publikacji grafiki, która pojawiła się 1 sierpnia na profilu instagramowym marki. Bardzo przepraszamy za ten błąd, który nie powinien się wydarzyć. Wiemy, że usunięcie tej publikacji nie naprawi tego błędu, ale post został już usunięty. Jeszcze raz bardzo serdecznie przepraszamy" - napisano.

Na slogan marki Tiger zareagowało m.in. Muzeum Powstania Warszawskiego, które napisało na Twitterze:

"Hej tigerdrink.pl! Niedługo zaczynamy zapisy na lekcje muzealne (różne poziomy, nawet dla dzieci z podstawówki). Może wpadniecie?".

To nie pierwsza tego typu skandaliczna reklama, opublikowana przez Tiger Energy Drink. 10 kwietnia, nawiązując do rocznicy katastrofy smoleńskiej, marka wrzuciła do sieci zdjęcie z latającym mężczyzną i podpisem "10 kwietnia. Dzień lotnictwa. Lecimy, nie śpimy!".


Załączniki

- Fot. Tiger