Tragedia na obozie harcerskim. Nie żyją harcerze z Łodzi


Dwoje harcerzy (prawdopodobnie dziewczynki) nie żyją, 20 dzieci jest rannych (6 w stanie ciężkim) - oto bilans nocnych wydarzeń na Pomorzu. Przez miejscowość, w której rozbite było obozowisko ZHR, przeszła trąba powietrzna. Nie żyją 12 i 14 letnie harcerki z Łodzi. Dziewczynki zostały przygniecione przez drzewa (obóz znajdował się w środku lasu).

Harcerze z Łodzi byli na obozie w Suszku w pow. chojnickim. Na ich namioty spadły przewrócone przez wichurę drzewa. Konary przygniotły dwie dziewczynki w wieku 12 i 14 lat. Strażacy mieli bardzo duży problem z dotarciem na miejsce, bo obozowisko rozbite zostało w leśnej głuszy. Drogę do namiotów zatarasowały powalone drzewa. Ratownicy przypłynęli na miejsce od strony jeziora- łódkami. Dopiero od godz. 4 obóz był ewakuowany. Przetransportowano rannych do szpitali m.in. w Chojnicach, a pozostałych obozowiczów do szkoły. Urząd Wojewódzki w Łodzi wysłał na miejsce 4 autokary, które mają przywieźć dzieci do domu. Na miejsce pojechał Zbigniew Rau. Las, w którym było obozowisko praktycznie nie istnieje. Wszystkie drzewa zostały połamane na wysokości 2-3 metrów. Z ziemi wystają sama kikuty. Wszystkie namioty przywalone są konarami drzewa - mówi Daniel Frymark, fotoreporter który był na miejscu tragedii. W trakcie zarządzonej ewakuacji zostały wezwane służby ratunkowe, które są cały czas obecne na miejscu zdarzenia. Pozostali uczestnicy zostali przetransportowani do szkoły w Nowej Cerkwii k. Chojnic. 

Do miejscowości Suszek w powiecie chojnickim wyjechało na obóz 27 drużyn męskich i 59 drużyn harcerek z Łodzi. To harcerze z łódzkiego oddziału Związku Harcerstwa Rzeczypospolitej. Wyprawa miał trwać trzy tygodnie, do 16 sierpnia. Na obozie były dzieci z Łodzi i Aleksandrowa Łódzkiego. Łącznie ok. 140 uczestników i 30 wychowawców. Dzieci spały w samodzielnie rozbitych namiotach. Mimo ostrzeżeń wydawanych w piątek, nie zdecydowano się przenieść na noc do budynków. - Ofiary to dzieci w wieku 13 i 14 lat - mówi Magdalena Rolbiecka, z Komendy Powiatowej Policji w Chojnicach. - Dzieci te zmarły w wyniku obrażeń doznanych w efekcie nawałnicy. Przynajmniej jedno z nich przygniotło drzewo, które upadło na namiot. Dzieci zmarły w wyniku obrażeń doznanych w efekcie nawałnicy, która szalała w Suszku od godz. 22.50. Burza była bardzo gwałtowna- trwała kilka minut, ale przyniosła tragiczne skutki. -Zginęły dwie osoby. To harcerze z Łodzi - informuje st.sierż. Justyna Przytarska, oficer prasowy Komendanta Powiatowego Policji w Chojnicach. 

Obozowicze zostali ewakuowani przez policjantów do szkoły w miejscowości Nowa Cerkiew, położonej niedaleko Chojnic.140 dzieci plus 30 wychowawców. Dzieci miały powyżej 12 lat. W Zielonej Hucie zginęła osoba w wyniku zawalenia budynku, a w Swornegaciach jedna pod namiotem. Strażacy pracują cały czas. - Na chwilę obecną nie przyjmujemy zdarzeń, które nie są ratowniem życia - przyznaje kpt. Marcin Wróblewski z chojnickiej straży pożarnej i dodaje, że tak potężnej nawałnicy, która uczyniłaby takie spustoszenie, nie pamięta. Poza tym to dziesiątki zerwnych dachów i zniszczonych budynków, zalania i zerwne linie energetyczne. Obóz harcerski w Suszku został zniszczony i odcięty od świata przez tarasujące drogi drzewa. - Wysłano na miejsce 4 autokary, które mają przywieźć dzieci do domu- Dagmara Zalewska, rzecznik prasowy urzędu wojewódzkiego w Łodzi. 


Załączniki

- brak opisu