Awantura o nawałnice w Sejmie. Schetyna ostrzega Błaszczaka


We wtorek po przerwie wakacyjnej ruszyło 47. posiedzenie Sejmu. W trakcie podsumowywania działań państwa po sierpniowych nawałnicach, na sali posiedzeń wywiązała się awantura. "Zajmą się tobą ci, którzy powinni się zająć" - mówił do ministra Mariusza Błaszczaka przewodniczący PO Grzegorz Schetyna.

- Choć skala zniszczeń była ogromna, w ciągu 2 tygodni zakończono etap szacowania strat mieszkalnych i gospodarczych. Pomoc finansowa rządu została przekazana wojewodom natychmiast po zakończeniu działań ratowniczych. Wojewodowie z kolei przesłali pieniądze samorządom, które natychmiast miały możliwość wypłacenia pierwszych zasiłków do 6 tys. zł. Rząd niezwłocznie wprowadził uproszczone procedury związane z odbudową i remontem zniszczonych budynków. Tam, gdzie kiedyś było potrzebne zezwolenie na budowę, obecnie wystarczy zgłoszenie. Zwiększyliśmy rządową pomoc finansową na odbudowę zniszczonych domów ze 100 tys. do 200 tys. zł - wyliczał minister spraw wewnętrznych i administracji Mariusz Błaszczak.

Minister dodał, że zarzuty opozycji, jakoby służby podległe MSWiA działały opieszale, to "zwyczajne kłamstwo".

- Panie ministrze Błaszczak, pan już nawet nie jest śmieszny... - powiedział z mównicy sejmowej Grzegorz Schetyna.

- A pan jest - odparł minister Błaszczak.

- Brak koordynacji, brak pomocy. Wojsko przyjechało, 65 żołnierzy stanęło nad brzegiem rzeki i mówiło, że przyjechali, żeby dokonać rozpoznania. Taka była prawdziwa aktywność w pierwszych godzinach. Nie było koordynacji. Wy nie potraficie tego robić. To pański obowiązek, panie ministrze Błaszczak. To pański obowiązek – pan jako minister miał tam być. W sobotę od rana, pan miał reagować, a pana nie było. I to jest pana odpowiedzialność - mówił Grzegorz Schetyna.

- To, co pan robi, to po prostu żerowanie na krzywdzie ludzkiej. To obrzydliwe. Za to pan zapłaci, nie tylko politycznie. Mówię to publicznie. Zajmą się tobą ci, którzy się powinni zająć. Za to, co robisz - dodał przewodniczący PO.

Po Grzegorzu Schetynie stanowisko zajął minister obrony narodowej Antoni Macierewicz.

- Chcę sprostować wypowiedź Jasia ... przepraszam bardzo, nie Fasoli, tylko pana przewodniczącego Schetyny. Wojsko było na miejscu zdarzenia natychmiast po wezwaniu do pomocy ze strony wojewodów. Jeżeli razi pana to, że minister obrony narodowej w dniu święta wojska polskiego przyjechał na miejsce zdarzenia, to współczuję pana poczuciu potrzeb narodu polskiego - powiedział szef MON.

Równo po dwóch godzinach debaty głos zabrała premier Beata Szydło.

- To było wydarzenie o niespotykanej dotąd skali. Trzeba dziękować wszystkim, którzy nieśli pomoc poszkodowanym. Byli tam ochotnicy, mieszkańcy, wolontariusze, służby i był rząd. Można wygłaszać różne demagogiczne hasła, ale nie o to chodzi. W obliczu takiej klęski i tragedii powinniśmy być wszyscy razem. Nie przekrzykiwać się groźbami, tylko zastanawiać się, jak pomóc tym ludziom i skonstruować system ostrzegania na przyszłość. Do końca września będzie przygotowana analiza i rząd przygotuje te zmiany, które są konieczne. Bo zawiodły m.in. te procedury, które były przygotowane i wprowadzone za rządów PO i PSL - powiedziała szefowa rządu. Dodała jednak, że nie zamierza przerzucać się odpowiedzialnością, tylko prosi wszystkich posłów o zjednoczenie się i wspólną pomoc poszkodowanym.


Załączniki

- Fot. Polska Press