Gen. Stanisław Koziej: "Gen. Krzysztof Motacki nie może być już dowódcą dywizji"


Kolejne spięcie na linii prezydent - Ministerstwo Obrony Narodowej. Od kilku miesięcy funkcję dowódcy Wielonarodowej Dywizja Północ-Wschód w Elblągu pełni gen. Krzysztof Motacki. Jak podał Onet.pl, przeszedł on w 1989 roku w Moskwie wyższy kurs doskonalenia oficerów ZSRR w zakresie rozpoznania wojskowego.

Wiceminister Michał Dworczyk przekonuje, że gen. Motacki został wyznaczony na "wyraźną sugestię obozu prezydenckiego". "Kancelaria Prezydenta RP ani Biuro Bezpieczeństwa Narodowego nie podejmowały żadnych działań mających na celu wskazanie gen. bryg. Krzysztofa Motackiego na stanowisko dowódcy Wielonarodowej Dywizji Północ-Wschód" - napisano w komunikacie BBN w środę wieczorem. 

Rozmowa z gen. Stanisławem Koziejem, byłym szefem BBN:

Jakub Oworuszko, Agencja Informacyjna Polska Press: MON przekonuje, że wyznaczyło gen. Motackiego na szefa Wielonarodowej Dywizji Północ-Wschód w Elblągu na wyraźną sugestię obozu prezydenckiego. BBN całkowicie temu zaprzecza. Komu pan wierzy? 

Wierzę BBN. To jest jednak instytucja prezydenta i jeśli biuro twierdzi, że nie nic nie sugerowało, to ja w to wierzę. Szczególnie, że prezydent nie ma w tym względzie żadnych kompetencji, nie wyznacza dowódców na najwyższe stanowiska, oprócz tych, o których mówi konstytucja. Prezydent nie miał żadnych podstaw, by cokolwiek na MON wymuszać. Bardziej wiarygodna jest wersja BBN. 

Dlaczego MON obarcza odpowiedzialnością BBN?

Oceniam to jako świadome prowadzenie wojny z prezydentem, z BBN-em. To jest pokazywanie ii mówienie do swoich wyborców – minister Dworczyk mówił o tej sprawie w TVP.INFO – coś dzieje z obozem prezydenta, to oni chcieli wyznaczyć generała. To jest element dyskredytowania obozu prezydenckiego we własnym obozie politycznym. To jest bardzo niedobre, niedopuszczalne, aby dezawuować struktury państwa,  struktury kierowania państwem dla swoich potrzeb politycznych. 

Jak pan ocenia fakt, że dowódcą zostaje generał po szkoleniach w Moskwie?

To jest sztuczny problem. Jeśli chodzi o rozpoznanie wojskowe i służby specjalne, to jest to coś zupełnie odrębnego. Rozpoznanie wojskowe jest częścią sił zbrojnych. Na wszystkich poziomach – od batalionu zaczynając, kiedy tam są siły rozpoznawcze, pułki, brygady, dywizje – mają swoje rozpoznanie, natomiast wywiad i kompetencje GRU, to jest to co innego. Tak samo u nas jest służba wywiadu wojskowego i rozpoznanie wojskowe – to dwie różne rzeczy. Moim zdaniem, to że człowiek był na kursie w czasach Ludowego Wojska Polskiego o niczym nie świadczy – gdzie mieli wówczas ludzie zdobywać doświadczenie? Właśnie na różnych kursach w ramach Układu Warszawskiego. To że one były w Moskwie, to nie wina tego człowieka. Po drugie, rozumiem, że przeszedł pełną weryfikację, tak jak wszyscy żołnierze służący czy mający coś wspólnego ze służbami obcego państwa, przeszedł weryfikację na początku lat 90. On tego kursu nie ukrywał, w jego dokumentach to jest, jeśli do tej pory przez prawie 30 lat dobrze służył, nikt mu nie zwracał uwagi, a teraz raptem ta sprawa wychodzi – moim zdaniem to jest sztuczne. 

Gen. Motacki był badany wariografem przed objęciem funkcji. Czy to standardowa procedura?

To jest kolejna kompromitacja MON. Taka wiadomość nie powinna być upubliczniona. Druga kompromitacja jest taka, że generałów poddaje się sprawdzeniu wariografem. Jeśli nawet generał sam zaoferował, by go w ten sposób sprawdzić, to nie ma żadnego powodu, żeby to publicznie rozgłaszać. To bardzo nieprofesjonalne. To również kompromitacja polskiego wojska w ramach NATO, wśród sojuszników. Gen. Motacki - który moim zdaniem jest dobrym oficerem, nie znam go osobiście, ale znam jego dokonania z racji tego, że kandydował na stopnie generalskie - ten dobry fachowiec, nie może być już dowódcą NATO-wskiej dywizji. Został zniszczony autorytet polskiego generała w środowisku NATO. Natychmiast musi nastąpić zmiana dowódcy tej dywizji, a gen. Motacki powinien zostać przeproszony przez ministra Antoniego Macierewicza – za to, że upublicznił tę procedurę. 


Załączniki

- Fot. Piotr Smoliński/ Polska Press