Rodzice 12-letniego Rafała walczą w sądzie. Chcą kary dla dyrektora szkoły


- Czuję się jakbym go gdzieś zgubił. Rozglądam się, a jego nie ma... - mówi dziś tata Rafała Małysa, który zginął w grudniu ubiegłego roku na przejściu dla pieszych w Zamościu. 12-latek wracał z zajęć szkolnych na basenie. Rodzice Rafała wciąż walczą, by odpowiedzialność poniósł nie tylko kierowca, ale i szkoła. Podkreślają, że ich synowi nie zapewniono właściwej opieki. - Może to trafiło na nas, żebyśmy walczyli dla innych rodziców. By nikt nie musiał przeżywać tego co my - mówi mama chłopca.

Rafał Małys został potrącony na przejściu dla pieszych, 13 grudnia ubiegłego roku. Wracał sam do domu z zajęć wychowania fizycznego na basenie. Zmarł dwa dni po wypadku. Prokuratura Rejonowa w Zamościu zajęła się sprawą pod kątem odpowiedzialności kierowcy. Po kilku miesiącach, na wniosek rodziców śledczy zaczęli sprawdzać czy zaniedbań nie dopuściła się szkoła. Sprawę jednak umorzono. Z taką decyzją nie zgodzili się rodzice Rafała i złożyli w sprawie zażalenie. W środę na niejawnym posiedzeniu, sprawę rozpatrywał sąd. Ostatecznie jednak decyzja nie zapadła. Sędzia argumentowała, że chce przeanalizować jeszcze materiały zgromadzone przez Kuratorium Oświaty w Lublinie (od red. przed tygodniem ruszyła tu rozprawa dyscyplinarna byłego dyrektora szkoły). W środę w sądzie pojawili się nie tylko rodzice Rafała z adwokatem - Markiem Markiewiczem, ale też przedstawicielka Rzecznika Praw Dziecka, który objął sprawę swoim nadzorem. Niestety, właśnie z powodu "niejawności" posiedzenia delegatka RPD została wyproszona z sali. Rodzice Rafała Małysa od początku zarzucali dyrektorowi Szkoły Podstawowej nr nr 2, że nie zapewnił opieki ich synowi: - Poza tym, nikt nam nawet nie powiedział , że dzieci będą wracały same i, że powinniśmy zwrócić na to uwagę, odebrać Rafała z basenu. I o to właśnie mamy największy żal - mówi Grzegorz Małys. Przed pierwszymi zajęciami na basenie, dzieci, na prośbę nauczycielki dostarczyły rodzicom do podpisania tzw. zgody na basen w których była wzmianka o “samodzielnym wracaniu z zajęć”. Rodzice Rafała podkreślają jednak, że nie mieli pojęcia, że oznacza to brak opieki nad dziećmi. Sądzili, że zgoda dotyczy chodzenia pieszo a nie np. dowożenia dzieci. Jak podkreśla Jolanta Misiak, rzecznik Kuratorium Oświaty w Lublinie, szkoła miała obowiązek zapewnić uczniom opiekę w drodze do basenu i z powrotem. Oświadczenia nie zwalniały z tego obowiązku. To, że takiej opieki nie było potwierdza m.in. obszerny raport po kontroli kuratoryjnej przeprowadzonej w szkole po wypadku. Dyrektor szkoły przeszedł we wrześniu na emeryturę.Odmówił nam komentarza. Trasa jaką miał do pokonania Rafał Małys z basenu do domu to około 2 km. Od szkoły do domu dzieliło go natomiast 150 metrów.


Załączniki

- Rodzice 12-letniego Rafała walczą w sądzie. Chcą kary dla dyrektora szkoły
- Rodzice 12-letniego Rafała walczą w sądzie. Chcą kary dla dyrektora szkoły