Parlament Europejski może nałożyć sankcje na Polskę


Środa będzie „polskim dniem”  w Parlamencie Europejskim. Tego dnia zaplanowano debatę dotyczącą naszego kraju. Jej główny temat to przestrzeganie praworządności w Polsce.

Choć dyskusję zaplanowano na środę, już we wtorek odniósł się do niej Guy Verhofstadt, szef frakcji europejskich liberałów w PE.

- Jeśli polski rząd wciąż będzie naruszał zasady praworządności i wartości europejskie, sankcje finansowe będą nieuniknione. Musimy jednak znaleźć sposób, aby nie karać obywateli za nieprawidłowości ich rządu - napisał we wtorek na Twitterze Guy  Verhofstadt. 

Taki wpis może zapowiadać próbę rozpoczęcia wprowadzania przeciw Polsce procedury z art. 7 traktatu o Unii Europejskiej. Określa się go ,,opcją atomową”, bo umożliwia nałożenie na państwo członkowskie sankcji.  Pierwsza część  artykułu to stwierdzenie poważnego ryzyka zagrożenia wartości, na których powstała UE. A to nie oznacza jeszcze sankcji. Te może nałożyć dopiero Rada Europejska i to na wniosek jednej trzeciej państw członkowskich bądź samej Komisji Europejskiej, po uzyskaniu zgody Parlamentu Europejskiego. Ponadto do nałożenia sankcji potrzebna jest jednomyślność w Radzie Europejskiej. A o to będzie wyjątkowo trudno, ponieważ przedstawiciele Węgier niemal  na pewno nie poprą takiego pomysłu.

W możliwość nałożenia na Polskę sankcji nie wierzy Ryszard Czarnecki, europoseł PiS.  - Jestem gotów założyć się o wszystko, że nie ma najmniejszych szans na to, aby Komisja Europejska przegłosowała sankcje wobec naszego kraju. Do tego potrzeba jednomyślności, a jej nie będzie. Nie dlatego, że nas kochają ale dlatego że wiele krajów np. Hiszpania i kraje z naszego regionu dobrze wie, że dziś my, a jutro oni. We własnym interesie nie zgodzą się na tak daleką ingerencję Brukseli w wewnętrzne sprawy innego kraju członkowskiego - uważa Czarnecki, w rozmowie z  Rzeczpospolitą.

Natomiast w czwartek w Parlamencie Europejskim  ma odbyć się głosowanie na temat rezolucji dotyczącej Polski. Prawdopodobnie zostanie ona przyjęta. Poparcie dla niej wyrażają bowiem wszystkie frakcje polityczne w PE oprócz konserwatystów.  

Znajduje się w nim krytyczna opinia na temat reformy sądownictwa w w naszym kraju. Jest tam też wezwanie skierowane do prezydenta Andrzeja Dudy, aby wstrzymał się z podpisaniem nowych ustaw, dopóki nie zagwarantują niezależności sądownictwa. Posłowie do PE mają wzywać w niej także do zaprzestania wycinki na terenie Puszczy Białowieskiej i do zastosowania się do rekomendacji Komisji Europejskiej i Komisji Weneckiej. 

Środowa debata jest już ósmą dotycząca Polski w  europarlamencie. Dyskusja w sprawie naszego kraju w Komisji Sprawiedliwości odbędzie się po raz trzeci. Cały Parlament Europejski zajmie się natomiast Polską po raz piąty. Poza ostra wymianą zdań , poza ostrą wymianą zdań pomiędzy europejską lewicą i centrum, które krytykują polski rząd, a konserwatystami, którzy udzielają mu swojego poparcia. spotkania te nie przyniosły rozstrzygnięć. Dlaczego więc dochodzi do kolejnej debaty? Czy PE nie widzi problemów oprócz Polski?

Zdaniem Janusza Lewandowskiego z PO w PE ,,jest pełna wiedza o nadużyciach władzy w Polsce i łamaniu zasad traktatowych”. Tego się nie ukryje, nie ma też złudzeń, co do projektów prezydenckich. Źródło tych debat tkwi w Warszawie, nie w Brukseli. Nikt tu nie ma ochoty zajmować się Polską bez powodu - mówił  polityk PO w rozmowie w TVN 24. 

We wtorek Janusz Lewandowski umieścił taki wpis na Twitterze:Najlepszym komentarzem do 2-lecia rządów PiS jest debata w Strasburgu o zagrożeniu demokracji w Polsce. Piąta z kolei!


Załączniki

- brak opisu