Prace nad ustawami o SN i KRS w cieniu rekonstrukcji rządu PiS


Przedłużająca się rekonstrukcja rządu odwróciła uwagę opinii publicznej od bardzo ważnych zmian w sądownictwie i prawie wyborczym.

Gdy pod koniec października premier Beata Szydło zapowiadała rekonstrukcję rządu (która miała dotyczyć przede wszystkim kwestii strukturalnych, a nie personalnych) zapewne nie przypuszczała, że za parę tygodni w Prawie i Sprawiedliwości będzie toczyć się gorąca dyskusja na temat tego, kto powinien zastąpić ją w fotelu szefa rządu  - prezes Jarosław Kaczyński czy wiceminister Mateusz Morawiecki. 

Snuciem scenariuszy rekonstrukcji gabinetu są znużeni już wszyscy - zarówno publicyści, jak i sami politycy. Ta sytuacja nikomu nie służy - o komforcie  nie może mówić szefowa rządu, która z każdej strony słyszy, że za chwilę będzie musiała zakończyć swoją dwuletnią misję, ponieważ może nie sprostać zadaniom postawionym rządowi przez partię, choć jeszcze niedawno była chwalona. Niepewni swojej przyszłości są również ministrowie, w tym ci najważniejsi, jak Witold Waszczykowski odpowiedzialny za politykę zagraniczną. 

Losy rządu mają się rozstrzygnąć w czwartek wieczorem. Około godz. 18 zbiera się Komitet Polityczny Prawa i Sprawiedliwości, który ma zdecyduje, kto pokieruje rządem i którzy ministrowie zachowają stanowiska. W piątek możemy poznać  nowego premiera. 

Ale w cieniu tych partyjnych ustaleń i przetasowań, które nie będą miały większego wpływu na życie Polaków, dzieją się rzeczy bardzo istotne. 

Sejm kończy właśnie prace nad prezydenckimi projektami ustaw o Sądzie Najwyższym i Krajowej Radzie Sądownictwa. Po miesiącach od prezydenckiej wet kształt obu ustaw jest już prawie gotowy. Prezydent porozumiał się z Prawem i Sprawiedliwością, politycy mówią o kompromisie. 

Zmiany są rewolucyjne. Powołanie Izby Dyscyplinarnej w Sądzie Najwyższym, wprowadzenie skargi nadzwyczajnej  i przechodzenie sędziów SN w stan spoczynku po osiągnięciu 65. roku życia to tylko niektóre z nich. Według niektórych konstytucjonalistów procedowane zmiany są niekonstytucyjne. 

- W moim przekonaniu niekonstytucyjna jest sama idea zmian w Sądzie Najwyższym mających dostosować orzecznictwo SN do gustu większości parlamentarnej i do poglądów  władzy ustawodawczej, która kreuje swoje wyobrażenia o tym, co jest sprawiedliwe, a co nie - przekonuje w rozmowie z Agencją Informacyjną Polska Press konstytucjonalista dr Ryszard Piotrowski. Krytykuje on również rozwiązanie, które zakłada, że to prezydent będzie decydował, czy dany sędzia, po osiągnięciu wieku emerytalnego będzie mógł dalej orzekać. - Uzależnienie SN od prezydenta jest niezgodne z konstytucją - podkreśla Piotrowski dodając, że to zaprzeczenie zasadzie odrębności władzy wykonawczej od sądowniczej. Konstytucjonalista negatywnie ocenia również zaproponowany sposób wyboru I prezesa SN, którego ma dokonywać prezydent spośród pięciu przedstawionych kandydatów oraz sam pomysł stworzenia Izby Dyscyplinarnej w SN. 

Piotrowski nie ma wątpliwości, że zgodnie z nową ustawą odwołana zostanie I prezes Sądu Najwyższego Małgorzata Gersdorf.

- Ze skargą nadzwyczajną jest związane podwójne ryzyko. Po pierwsze dla pewności prawa w Polsce - poprzez stworzenie możliwości kwestionowania prawomocnych rozstrzygnięć wydanych przez sądy powszechne, a także ryzyko związane z tworzeniem iluzji - że rozstrzygnięcia mogą być inne od tych prawomocnych - dodaje. 

- Jeśli chodzi o ustawę o Krajowej Radzie Sądownictwa to głównym problemem jest kwestia wyboru przez Sejm sędziów współtworzących tę radę. To jest rozwiązanie niezgodne z konstytucją. Druga kwestia to zakończenie kadencji rady - to również niezgodne z obowiązującym prawem - przekonuje konstytucjonalista. - Te dwa elementy nie uległy zmianie od prezydenckich wet - podkreśla.

- Te dwie ustawy stwarzają zagrożenie dla legitymizacji władzy w państwie. Wbrew przewidywaniom projektodawców może się okazać, że cała ta akcja ataku na władzę sądowniczą pod hasłem zaprowadzenia sprawiedliwości obróci się przeciwko samej idei sprawiedliwości, obywatele będą zawiedzeni - podsumowuje, podkreślając, że Sejm najpierw powinien rozpatrzyć weta Andrzeja Dudy, a dopiero później przystąpić do uchwalania nowych. 

O odrzucenie obu ustaw apelowała w czwartek w Sejmie opozycja. Rozwiązania po raz kolejny krytykowała również pierwsza prezes SN.  - Z przykrością muszę stwierdzić, że dla polskiego wymiaru sprawiedliwości i parlamentaryzmu to chwila tragiczna - mówiła w trakcie debaty nad ustawami Małgorzata Gersdorf. 

Posłowie w ostatnich dniach w ekspresowym tempie zajmowali się również nowym prawem wyborczym. Zgodnie z nowymi przepisami wszyscy wojewódzcy komisarze wyborczy (sędziowie) mają być wymienieni na nowych. PiS chce też powołać komisarzy powiatowych, którzy podzielą gminy na okręgi wyborcze - mają nimi być urzędnicy z wykształceniem prawniczym. Dotychczas robili to wójtowie. Decyzją posłów PiS zniesiono również głosowanie korespondencyjne.

PiS chce również m.in. wprowadzenia dwukadencyjności wójtów, burmistrzów i prezydentów miast, likwidacji jednomandatowych okręgów wyborczych w wyborach do rad gmin oraz wymiany składy Krajowego Biura Wyborczego - nowym szefem ma zostać osoba wybrana przez PKW spośród kandydatów przedstawionych przez Sejm, Senat i prezydenta, czyli w praktyce przez obóz PiS. 

- To zmiany bardzo nieprzemyślane. Kilka rzeczy jest wartych uregulowania, lecz to wymagałoby głębszego rozważenia i przedyskutowania - ocenił w rozmowie z AIP dr Jarosław Flis. 

 


Załączniki

- Fot. Marek Szawdyn/ Polska Press