Kazimierz Kik: "Nie ma Ryszarda Petru, nie ma Nowoczesnej"


Rozmowa z politologiem dr Kazimierzem Kikiem

Czy ostatnie wydarzenia oznaczają koniec Nowoczesnej?

- Pogłębia się kryzys w Nowoczesnej. Wyraźnie widać, że była to partia Ryszarda Petru. Gdy lider został zmuszony do usunięcia się w cień, w ugrupowaniu powstał chaos i bałagan. Nowa szefowa Katarzyna Lubnauer na razie nie panuje nad sytuacją. Można to posumować jednym zdaniem: jest przewodnicząca ale nie ma przywódcy.

Czy Nowoczesna skończy jak Ruch Palikota?

- Nowoczesna mieści się w pewnym cyklu partii, które szybko powstawały, na gruncie ślepego protestu i równie szybko znikały ze sceny politycznej. Można określić je jako polityczne wydmuszki. Takimi ugrupowaniami była najpierw Polska Partia Przyjaciół Piwa, później Ruch Palikota, a obecnie jest to Nowoczesna.

Jak ważna jest sprawa dopuszczalności aborcji dla Polaków?

- Uważam, że sprawa aborcji, choć dość istotna, nie jest tym co wybitnie interesuje dziś Polaków. To problem drugorzędny. W tym kontekście widać słabość obecnej opozycji. Jeśli nie potrafi ona zjednoczyć się, a wręcz przewraca na kwestii aborcji, to co stanie się gdy przyjdą ważniejsze wyzwania?

Czy obecny kryzys opozycji oznacza przedterminowe wybory?

- Jarosław Kaczyński już raz zaryzykował i ogłosił przedterminowe wybory. Wszyscy pamiętamy, jak źle się to dla niego skończyło. Myślę, że po raz drugi tego nie zrobi. Zresztą widać, że czas działa na korzyść Prawa i Sprawiedliwości i ta partia osiągnie zapewne bardzo dobry wynik w wyborach parlamentarnych, do których dojdzie jesienią przyszłego roku.

 


Załączniki

- brak opisu