Rząd Morawieckiego coraz „szczuplejszy”. Premier zdymisjonował aż 17 wiceministrów


Szef polskiego rządu odwołał kolejnych wiceministrów. Jednak nie wszyscy dymisjonowani pożegnają się ze swoimi resortami.

Rząd ma być mniej polityczny, a bardziej urzędniczy - zapowiedział wczoraj premier Mateusz Morawiecki. Ogłosił równocześnie, że przyjął dymisje kolejnych 12 wiceministrów. W sumie stanowiska straciło już 17 osób. Wczoraj z posadą pożegnali się m.in. podsekretarz stanu w KPRM Rafał Bochenek, sekretarz stanu w KPRM Maciej Małecki oraz wiceminister nauki i szkolnictwa wyższego Aleksander Bobko.

Jako że plan premiera zakłada redukcję stanowisk wiceministrów o 25 proc. (ze 126 do 100), szef rządu zapowiedział kolejne odwołania. - Dzisiaj chcemy dokonać zmian strukturalnych, i to jest najbardziej istotna przyczyna tych zmian - mówił.

Morawiecki zapowiedział odchudzanie rządu tuż po tym, jak na jaw wyszły informacje o sowitych premiach wypłaconych członkom rządu za poprzedni rok. Dymisje mają prowadzić do oszczędności. Szef rządu zapowiedział, że w przyszłości nie będzie nagród dla ministrów.

Wczoraj premier tłumaczył, że zwalniając wiceministrów, opierał się na „pewnych danych” dotyczących tego: ilu jest pracowników w resortach, ile pracowników przypada na danego ministra, wiceministra oraz jakie są zadania konkretnych ministerstw. - Hasłem jest konsolidacja działań, bo tam, gdzie działania są rozproszone, tam trudniej jest koordynować działaniach - mówił Morawiecki.

Rzeczniczka rządu Joanna Kopcińska zapewniała, że zdymisjonowani wiceministrowie nie pozostaną na innych stanowiskach w rządzie. Będą jednak wyjątki. - Wiceminister Woźny (Piotr, tzw. minister od smogu - red.) będzie realizował swoje zadania, ale w innej formie, pełniąc inną, bardziej odpowiedzialną funkcję. Nie wykluczamy pełnomocnika premiera, ale proszę nie wiązać tego z rozbudową struktur, ale z realizacją zadania - mówiła Kopcińska. Zapowiedziała, że nie będzie nagród ani  odpraw dla odchodzących, a do  Sejmu trafi propozycja podwyższenia zarobków ministrów.

W ograniczenie kosztów rządowej administracji nie wierzą posłowie opozycji. - Jestem pewien, że odwołani przejdą na stanowiska w służbie cywilnej. Wtedy tak naprawdę tylko na papierze zmniejszy się liczba urzędników - powiedział Agencji Informacyjnej Polska Press poseł PO Sławomir Nitras. Dodał, że rekonstrukcja rządu PiS skończy się „klasycznym efektem jojo”. - Po szybkim, gwałtownym odchudzaniu wszystko wróci do normy za kilka tygodni lub kilka miesięcy - precyzował.

Podobnie uważa przewodnicząca Nowoczesnej Katarzyna Lubnauer. - To nakaz prezesa, który zorientował się, że opinia publiczna bardzo źle przyjęła informację o rekordowym rządzie, jak i o nagrodach, które rząd sobie przydzielił (...). Najpierw 17, potem może kilku przesuniętych na niższy szczebel, natomiast realnie koszt będzie zapewne taki sam - przekonywała na konferencji w Sejmie.


Załączniki

- brak opisu