Irlandia nie chce wydać Polsce gangstera. Powodem reformy PiS


Irlandzka sędzia postanowiła nie wydawać naszemu wymiarowi sprawiedliwości polskiego obywatela. Obawia się, że nie będzie on w Polsce sprawiedliwie osądzony. - Jest nie do przyjęcia,  by abstrakcyjne normy i rozważania, legły u podstaw tak istotnej decyzji, jaką jest przekazanie przestępcy ściganego w Europie - uważa wiceminister sprawiedliwości Marcin Warchoł.

W ręce irlandzkiego wymiaru sprawiedliwości wpadł 41-leni Polak Artur C. Podejrzany jest on m.in. o udział w zorganizowanej grupie przestępczej i handel narkotykami. Od pięciu lat poszukiwała go polska policja, wydano za nim Europejski Nakaz Aresztowania. Wygląda jednak na to, że nieprędko stanie przed polskim sądem. 

Sprawę Artura C. rozpatrywała sędzia Aileen Donnelly z Wysokiego Trybunału w Dublinie. Jej przebieg opisał irlandzki dziennik „The Irish Times”.

Choć nakaz ekstradycji do  Polski był jedynie formalnością, obrońcy Artura C. podnieśli argument, że ten nie ma szans na sprawiedliwy proces w Polsce. Ich zdaniem rządy Prawa i Sprawiedliwości naruszyły trójpodział władzy i zlikwidowały niezależne sądownictwo.

Ich argumenty przekonały irlandzką sędzię, która postanowiła skierować sprawę do Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej.

Swoją decyzję motywowała tym, że zmiany legislacyjne w Polsce w ciągu dwóch ostatnich lat były tak duże, że Trybunał musi stwierdzić, czy rządy prawa w naszym kraju nie zostały „systematycznie uszkodzone”.

Opierając się na dokumentach Komisji Weneckiej i Komisji Europejskiej dotyczących naszego kraju, Donnelly stwierdziła, iż „Polska wydaje się już nie akceptować, że istnieją wspólne europejskie wartości, które należy szanować”.

Doprecyzowała, że na polski Sąd Najwyższy miały wpływ m.in. nowo utworzona Krajowa Rada Sądownictwa oraz obowiązkowe przejścia na emeryturę sędziów SN (wiek emerytalny kobiet obniżono z 67 na 60 lat, mężczyzn zaś z 67 do 65 lat), co świadczyć ma o dyskryminacji płci. - W Polsce doszło do celowej, przekalkulowanej i prowokacyjnej zmiany prawa, która doprowadziła do demontażu niezależności sądownictwa, kluczowego składnika państwa prawa - orzekła sędzia. 

Zauważyła, że w Polsce prokurator generalny jest jednocześnie ministrem sprawiedliwości i „ma prawo do odgrywania aktywnej roli nad prezesami sądów”. - To może mieć przerażający wpływ na tych prezesów - tłumaczyła. Zdaniem Donnelly Komisja Europejska zrobiła wiele, by nawiązać w tej sprawie konstruktywny dialog z Warszawą, jednak zainteresowanie polskich władz rozwiązaniem problemu było minimalne.

W związku z tym sędzia zapowiedziała, że w przyszłym tygodniu wyśle wniosek do  Trybunału Sprawiedliwości UE. Nie wiadomo, kiedy zostanie on rozpatrzony. Zwykle taka procedura trwa od kilku tygodni do kilku miesięcy. 

Jeśli Trybunał uzna, że ekstradycja do Polski jest niemożliwa, Artur C. może być wolny. - Podejrzany, jeśli został zatrzymany, a Trybunał uzna, że nie może zostać przekazany Polsce, to pewnie zostanie wypuszczony, bo nie będzie dalszej podstawy prawnej, żeby go zatrzymywać - mówił Agencji Informacyjnej Polska Press dr Paweł Kowalski, ekspert ds. międzynarodowych i wykładowca na Uniwersytecie SWPS. - Może być też tak, że Trybunał będzie czekał na orzeczenie Komisji Europejskiej dotyczące praworządności w Polsce - dodał.

Do sprawy rezygnacji z ekstradycji przez irlandzki sąd odniósł się wczoraj wiceminister sprawiedliwości Marcin Warchoł. - Z ubolewaniem przyjmujemy fakt, że sąd w Irlandii opóźnia ukaranie groźnego przestępcy z mafii narkotykowej - mówił podczas konferencji w Rzeszowie. - Jest nie do  pojęcia, aby ogólne, abstrakcyjne rozważania, wyobrażenia, spekulacje legły u podstaw tak istotnej decyzji, jaką jest przekazanie przestępcy ściganego w całej Europie. Za tym sprawcą jest rozesłany Europejski Nakaz Aresztowania - podkreślił.

Wiceminister dodał, że decyzja sędzi jest efektem niezrozumienia reform polskiego rządu, i ma nadzieję, że zostanie ona zmieniona. 


Załączniki

- fot. krzysztof kapica