Pomnik smoleński w miejsce pomnika Wdzięczności w Inowrocławiu? Radni koalicji zdradzają swoje obawy


Po tym, jak radni koalicji jednym głosem zdecydowali, iż Pomnik Obrońców Inowrocławia stanie w miejsce rozebranego pomnika Wdzięczności, na samorządowców posypały się gromy.

Radnych krytykują historycy, społecznicy oraz zwykli mieszkańcy, którzy przekonują, iż pomnik stoi w dobrym miejscu, a jego przeniesienie jest zbyt kosztowne (około 70 tys. zł). Opozycyjny radny Maciej Basiński wystąpił dziś z wnioskiem o likwidację dziesięciu komisji Rady Miejskiej (z wyjątkiem komisji rewizyjnej). Dlaczego? Do złożenia wniosku przekonały go wydarzenia, które miały miejsce przed i w czasie trwania sesji, na której zapadła decyzja o przeniesieniu pomnika. Na komisji statutowej, która odbyła się przed sesją, głosował przeciwko przeniesieniu pomnika. Radni koalicji Magdalena Łośko i Jarosław Kopeć wstrzymali się od głosu. Stanowisko komisji było więc negatywne.

Gdy doszło do głosowania na sesji, radni Łośko i Kopeć zagłosowali za przeniesieniem pomnika. - Należy się zastanowić, dlaczego w ciągu kilkudziesięciu minut radni zmienili zdanie. Gdyby podtrzymali swoje stanowisko, to uchwała nie zostałaby przyjęta - podkreśla radny Maciej Basiński. - Przykład te obrazuje, że istnienie komisji nie ma sensu. Ich członkowie na sesjach często zmieniają zdanie, a opinia komisji nie ma żadnego znaczenia. Uważam, że nie warto marnować publicznych pieniędzy na funkcjonowanie komisji - przekonuje.

Mieli i mają wątpliwości

Zapytaliśmy radnych koalicji, co stało się w ciągu dwóch godzin, że zmienili zdanie. Jarosław Kopeć w rozmowie z nami przyznał, że miał i ciągle ma wątpliwości dotyczące tej sprawy. Dlatego wstrzymał się od głosu na komisji. Tłumaczy jednak, że w trakcie dyskusji na sesji padły argumenty, które sprawiły, iż zagłosował za inicjatywą prezydenta.Kluczowa dla niego okazała się kwestia bezpieczeństwa zgromadzeń pod pomnikiem. Tłumaczy bowiem, iż dziś często część uczestników manifestacji musi stać na chodnikach wzdłuż ruchliwych ulic. Brakuje placu, na którym mogliby swobodnie manifestować. Nowa lokalizacja ma ten problem rozwiązać.

Nieco inny wątek poruszyła radna Magdalena Łośko. Gdy zapytaliśmy ją o powody zmiany decyzji, przesłała nam oświadczenie: "Decyzja za tym, aby zagłosować za przeniesieniem pomnika nie była decyzją dla mnie łatwą, stąd ten głos wstrzymujący na komisji statutowej. Przy głosowaniu na komisji nie miałam pełnej wiedzy dotyczącej ewentualnego zagospodarowania miejsca, które pozostałoby puste w przypadku nie przeniesienia Pomnika Obrońców Inowrocławia. Okazało się, że wraz z narzuconym obowiązkiem likwidacji Pomnika Wdzięczności wraca pomysł budowy innych pomników w tym miejscu. Jedna z propozycji odnosi się do budowy pomnika Księcia Kazimierza Kujawskiego, ale pojawiły się też propozycje budowy tzw. pomnika smoleńskiego (o czym nie miałam wcześniej wiedzy). Uważam, że w sytuacji przymusowej likwidacji Pomnika Wdzięczności, centralnym miejscem Skweru Obrońców Inowrocławia powinien być Pomnik Obrońców Inowrocławia. Jest to miejsce, w którym stała szkoła do której uczęszczali obrońcy Inowrocławia, jest to miejsce w którym wielu z nich poświęciło swoje życie w obronie Inowrocławia. Ten skwer należy do obrońców Inowrocławia. Książę Kazimierz Kujawski upamiętniony nazwą jednej z ulic w Inowrocławiu, pod koniec 2017 r. odsłonięto również poświęconą jemu pamiątkową tablicę, nie ma nic wspólnego z tym miejscem, podobnie jak i katastrofa smoleńska, wokół której jest budowany sztuczny kult niszczący pamięć o tych którzy zginęli, kult dzielący naszych rodaków. Przeniesienie Pomnika Obrońców Inowrocławia w centralny punkt Skweru Obrońców Inowrocławia staje się wobec takich pomysłów jak najbardziej uzasadnione. Koszty, które w związku z tym trzeba będzie ponieść, są ułamkiem kosztów budowy nowych pomników (nawet 300 tys. zł), w dodatku takich które nie są w żaden sposób powiązane z tym miejscem".

"Środowiska związane z PiS-em"

O ile nie brakuje w Inowrocławiu środowisk, którym zależy na upamiętnieniu księcia Kazimierza, to obawa przed pomnikiem smoleńskim może zaskakiwać. We wrześniu ubiegłego roku przewodniczący Rady Miejskiej Tomasz Marcinkowski zdradził co prawda na Facebooku, iż pewien inowrocławianin wystąpił z propozycją budowy na jednym ze skwerów pomnika smoleńskiego w postaci samolotu w skali 1:2. Od tamtego czasu żadne oficjalne wnioski do biura rady jednak nie wpłynęły. - Docierają jednak do nas informacje, iż środowiska związane z PiS-em rozważają, by w miejsce pomnika Wdzięczności postawić pomnik poświęcony ofiarom z 10 kwietnia, prezydentowi Kaczyńskiemu lub parze prezydenckiej - przekonuje Tomasz Marcinkowski. Tłumaczy, że taka inicjatywa przed wyborami mogłaby wywołać niepotrzebne emocje. Tymczasem spore emocje wywołała decyzja o przeniesieniu pomnika, a tego - jak przekonuje przewodniczący - koalicjanci się nie spodziewali.

Co teraz?

Ratusz wystosował komunikat dotyczący przeniesienia pomnika. Środowiska opozycyjne organizują we wtorek akcję protestacyjną. Koalicyjny radny Patryk Kaźmierczak wystąpił z publicznym pytaniem kierowanym do Prawa i Sprawiedliwości: "Kilka tygodni temu doszło do przymusowej likwidacji Pomnika Wdzięczności. Czy PiS będzie wspierać budowę innych pomników w miejscu zlikwidowanego pomnika? Np. Pomnika Smoleńskiego? Czy likwidacja Pomnika Wdzięczności miała służyć dekomunizacji czy tylko zrobieniu miejsca na Pomnik Smoleński?"


Załączniki

- Pomnik Obrońców Inowrocławia