Ustawy sądowe w Senacie. Klich: „To nie nasze zadanie ”. Piebiak: „Nie ma tu nic zdrożnego”


Wyższa izba parlamentu kontynuowała rozpoczęty w piątek temat zaległych publikacji wyroku TK oraz zmian w sądownictwie. Podobnie jak w poprzednich etapach procedowania nie obyło się bez ostrej wymiany zdań.

Nowelizacja ustawy - Przepisy wprowadzające ustawę o organizacji i trybie postępowania przed Trybunałem Konstytucyjnym oraz ustawy o statusie sędziów TK - zakłada m.in. publikację trzech nieopublikowanych dotąd wyroków TK z 2016 r. Miałoby się to stać w ciągu siedmiu dni od wejścia w życie nowelizacji. W uzasadnieniu projektu, jego autorzy - których zresztą zabrakło na posiedzeniu - podkreślili, że stoją na stanowisku, iż „choć publikacja rozstrzygnięć TK z 9 marca, 11 sierpnia i 7 listopada 2016 r., co do zasady nie jest konieczna z punktu widzenia polskiego prawa, to istnieją powody, dla których może to być pod pewnymi warunkami pożądana”. Dodali również, że uregulowanie kwestii publikacji wyroków „powinno przyczynić się do zakończenia sporu o TK i wzmocnienia jego pozycji ustrojowej, a także poprawy sytuacji Polski w sporze z Komisją Europejską”. Senator PO Bogdan Klich wskazał podczas poniedziałkowych obrad, że „dyskusja na ustawą jest niekonstytucyjna do kwadratu”. - Zgodnie z art. 190 Konstytucji orzeczenia TK mają moc powszechnie obowiązującą i są ostateczne (...) Senat nie może kwestionować orzeczeń TK, przyjmować ich albo odrzucać - mówił. Z kolei senator Aleskander Bobko z PiS nazwał nowelizację ustawy „dość oryginalną i precedensową”. - Ta ustawa z jednej strony prowadzi do publikowania orzeczeń, ale w taki sposób, że właściwie są one dalej niepublikowane. Niestety sytuacja paradoksu w tej ustawie dalej funkcjonuje - podkreślał. Odniósł się tym samym do założeń projektu, który mówi, że nawet jeśli wyroki (niekorzystne dla PiS -red.) będą opublikowane to nie będą miały znaczenia prawnego, bo dotyczą ustaw, które już nie obowiązują. W dalszej kolejności senatorowie zajęli się tzw. pakietem ustaw sądowych. Na pierwszy ogień poszedł Sąd najwyższy. Zgodnie z rządowym projektem prezydent na wybierać I prezesa SN spośród kandydatów przedstawionych przez Zgromadzenie Ogólne SN. W rządowej noweli jest też zapis, że jeśli kandydaci zostaną wyłonieni przed jej wejściem w życie nowej ustawy to wybór ten zostanie umorzony. Senator Leszek Czarnobaj z PO podkreślił, że ustawa jest „kolejnym elementem wzmacniania władzy wykonawczej, która ma sprawować funkcję kontrolną i wpływać na władzę sądowniczą”. Projektu bronił natomiast wiceminister sprawiedliwości Łukasz Piebiak. - Rząd nie znajduje niczego zdrożnego w takim sformułowaniu przepisów, które pozostawiają dość znaczną, ale dopuszczalną w naszej ocenie, swobodę prezydentowi do tego, w jaki sposób wewnętrznie ukształtować funkcjonowanie Sądu Najwyższego - przekonywał.


Załączniki

- brak opisu