Uber od swoich kierowców wymaga licencji, która w rzeczywistości niewiele zmieni


Uber rozesłał do swoich partnerów maila, zgodnie z którym aby dalej świadczyć usługi przewozu osób, muszą zdobyć licencję. Jednorazowo dostaną za to 3,5 tys zł.

“Wkrótce będziemy wymagali od wszystkich Partnerów dodania nowego dokumentu, jakim jest Licencja na krajowy przewóz osób samochodem osobowym” - to treść wiadomości jaką otrzymali pracownicy Ubera. Jednocześnie, kierowcy, którzy uzyskają licencję do 1 sierpnia, otrzymają jednorazową premię w wysokości 3, 5 tys zł. Oferta może wydawać się dość atrakcyjna, ponieważ koszt zdobycia najtańszej licencji (od 2 do 15 lat) wynosi 700 zł.

„Zmieniamy sposób prowadzenia naszej działalności na całym świecie. Chcemy współpracować z polskimi miastami oraz organami administracji, by stworzyć rozwiązania, które będą służyły zarówno konsumentom, jak i kierowcom, a także odpowiadały obowiązującym regulacjom prawnym” – napisano w przesłanym Agencji Informacyjnej Polska Press oświadczeniu biura prasowego Uber Polska.

Chodzi między innymi o nakłanianie wszystkich kierowców do przestrzegania zasad obowiązujących w ramach przewozu osób samochodami osobowymi oraz działania zgodnie z posiadaną przez nich licencją.

- Uber po raz kolejny pakuje kierowców w tarapaty tylko po to, żeby wizerunkowo się pokazać. Wszystko co do tej pory zrobił Uber jest zabiegiem marketingowym- komentuje w rozmowie z AIP nakaz wyrabiania licencji Jarosław Iglikowski, przewodniczący Związku Zawodowego Taksówkarzy „Warszawski Taksówkarz”, który na swoim profilu na Facebooku zamieścił treść maila do kierowców Ubera.

“Wszystko fajnie, tylko po co im ta licencja? I tak nadal złapany uberowiec dostanie 10 tys. kary. Bo przy licencji na transport osób samochodem osobowym trzeba spełnić dodatkowe wymagania, o których mówi art. 18 ust. 4b Ustawy o transporcie drogowym. (...) Więc Uber po raz kolejny robi swoich wyrobników w jajo i celowo naraża na kolejne kary wmawiając im, że teraz będą legalni. To trochę, jak z kasami fiskalnymi- w ten sposób przedstawiciele ZZT odnoszą się do pomysłu wyrabiania licencji przez kierowców amerykańskiej korporacji na swoim profilu na Facebooku.

- Uber chwalił się, że kierowcy posiadają kasy fiskalne. Odkąd Uber je wprowadził udało nam się skontrolować ponad 30 kierowców tej korporacji. Kasa fiskalna byłą w 3 przypadkach z czego tylko w 1 przypadku była zafiskalizowana, w 2 dostaliśmy paragony niefiskalne - tłumaczy Iglikowski. - Zabieg z kasami doprowadził do tego, że Ministerstwo Finansów oświadczyło, że każdy przewoźnik, który nie stosuje kasy fiskalnej, ma być dużo ostrzej karany niż do tej pory. Wiec tak naprawdę zrobili sobie tylko krzywdę - dodaje.


Załączniki

- Zmieniamy sposób prowadzenia naszej działalności na całym świecie"- czytamy w komunikacie przesłanym AIP przez Uber Polska.