W Witnicy zagościł cyrk, w którym jest chory koń. W Dębnie mieszkańcy nie dopuścili do występu


Koń ma obcięty ogon i wiele otwartych ran, kucyki przywiązane do drzewa, a obok wiaderko... bez wody - taki obraz cyrku, który w piątek zawitał w Witnicy przedstawia nasza Czytelniczka

- Byłam i widziałam na własne oczy. Sama jestem posiadaczką koni i jestem z wykształcenia technikiem weterynarii. Konie nie są mi więc obce. To, co zobaczyłam mnie przeraziło - mówi Magdalena Świstel z Witnicy. - Koń jest straszne zaniedbany, jest tak wychudzony, że wystają mu żebra. Cały popsikany środkami na rany. Nigdy w życiu nie widziałam konia w takim stanie - dodaje. Pani Magdalena mówi, że już wczoraj poza chorym koniem widziała na miejscu, gdzie osadził się cyrk, kucyki przywiązane do drzewa, które nawet wody w tej gorączce nie miały. Temat jest już znany Powiatowemu Inspektoratowi Weterynarii w Gorzowie Wlkp. - Cyrk był kontrolowany 25 lipca 2018 r przez Powiatowego Lekarza Weterynarii w innym powiecie podczas występów . Nie stwierdzono żadnych zastrzeżeń. Procedura natomiast jest taka, że jeśli nie minął miesiąc od kontroli my nie mamy obowiązku kontrolować cyrku po raz kolejny - mówi Witold Hącia,zastępca powiatowego lekarza weterynarii. - Dostaliśmy informację telefoniczną, że coś złego dzieje się z koniem. Zadzwoniłem do sąsiedniego powiatu, gdzie cyrk występował i rozmawiałem z koleżanką lekarzem weterynarii, która kontrolowała konia. Okazało się, że koń jest pogryziony przez osy. Jestem też w posiadaniu dokumentu, który mówi o tym, że 5 sierpnia koń został poddany leczeniu. Został wezwany lekarz weterynarii, który Zastosował odpowiednie środki - dodaje lekarz. To znaczy, że taki koń może reprezentować cyrk?

- Nie, oczywiście skontaktowałem się z cyrkiem i mam pismo, w którym właściciel oświadcza, że koń nie będzie występował zanim nie będzie zdrowy . Jeśli będzie inaczej, od razu skieruję sprawę do odpowiednich służb. A może jednak ktoś zobaczy konia? - naciskamy lekarza. - Dobrze, żebyśmy wszyscy byli spokojni wyślę tam swojego człowieka - obiecuje W. Hącia. - To absolutnie nie wygląda na żadne ukąszenie os. To są żywe otwarte rany - mówi pani Magdalena. Cyrk, który zagościł w Witnicy jest z Ukrainy. Od jakiegoś czasu daje występy w Polsce. Wczoraj był w Dębnie. Tam grupa ludzi zablokowała występy. Pokaz miał być o godz. 17.30. W czasie, kiedy były sprzedawane bilety młodzi ludzie stanęli przy kasach i odradzali kupno biletów. Cyrk zaczął się składać o 17.45. Okazuje się, ze wcześniej też kijowski cyrk miał problemy m.in. na koniec marca w Mielnie. Stanem zwierząt zainteresowali się wolontariusze Fundacji Animals. Uznali, że warunki pobytu zwierząt są złe i zawiadomili inspekcję weterynaryjną. Weterynarz w asyście policjantów sprawdził warunki przetrzymywania zwierząt oraz ich kondycję. Nie dopatrzono się naruszenia obowiązującego w Polsce prawa.


Załączniki

- brak opisu