Matteo Salvini: "Czuję się znakomicie przy jednym stole z Jarosławem Kaczyńskim"


- Czuję się znakomicie, siedząc przy jednym stole z Jarosławem Kaczyńskim - mówi w rozmowie z nami Matteo Salvini, wicepremier i minister spraw wewnętrznych Włoch oraz lider Ligi Północnej.

Nie przypominam sobie wizyty jakiegokolwiek włoskiego polityka, która wywołałaby w Polsce takie zainteresowanie jak Pana. Z pewnością może to mieć związek z tym, że wizerunek mój oraz całego włoskiego rządu jest mocno przerysowany. Podobny problem mają zresztą także polskie władze. Tymczasem wbrew temu, co mówią i piszą niektórzy, wśród nas nie ma żadnych ekstremistów czy faszystów. Jesteśmy normalnymi ludźmi. Kiedy dziennikarze opisują nas w nieprawdziwy sposób, ludzie potrafią różnie reagować. W jakim miejscu znajduje się dziś Europa? To bez wątpienia historyczny moment. Z mojego punktu widzenia, majowe wybory do Parlamentu Europejskiego mogą być ostatnią szansą na ratunek dla Unii Europejskiej, którą w ostatnich latach europejscy biurokraci wręcz zmasakrowali. Co dokładnie ma Pan na myśli, mówiąc o nadejściu „nowej europejskiej wiosny”? Wielu polityków, w tym polska opozycja, krytykowało pański przyjazd, obawiając się, że dąży Pan do rozbicia Unii Europejskiej. Jak Pan na to odpowie? Wielkie europejskie marzenie, z którego narodziła się Unia Europejska, zostało zniszczone. W centrum zainteresowania nie znajdują się już takie kwestie jak sprawiedliwy rynek pracy, rodzina czy szeroko rozumiane bezpieczeństwo. Dzisiaj w Unii Europejskiej debatuje się o finansach, multikulturalizmie, bankach oraz - z konieczności - o masowych migracjach. Odnowienie europejskiego marzenia, o którym mówię, oznacza powrót do podstawowych zasad. W kilku sferach Unia Europejska nadal może być przydatna, choćby we wspólnej obronie obywateli przed zagrożeniem terrorystycznym czy też w bezpieczeństwie granic zewnętrznych. Natomiast takie kwestie jak rolnictwo, wymiar sprawiedliwości, szkolnictwo ochrona środowiska czy system emerytalny powinny pozostać wyłącznie w gestii państw członkowskich. Głównym punktem pańskiej wizyty w Warszawie było spotkanie z Jarosławem Kaczyńskim. Jest Pan z niego zadowolony? To było bardzo dobre spotkanie. Rozmowa znacznie przekroczyła ramy czasowe, które wspólnie sobie założyliśmy. Nie udało nam się poruszyć wielu tematów, które chcieliśmy omówić, ale i tak udało się poruszyć mnóstwo istotnych spraw. Mam nadzieję, że to pierwsze z serii wielu naszych spotkań. Może Pan zdradzić, o czym konkretnie rozmawialiście? Rozmawialiśmy o przyszłości. O rynku pracy, sytuacji osób młodych, problemie migracji, infrastrukturze, współpracy pomiędzy polskimi i włoskimi firmami... A o wspólnych celach politycznych? Oczywiście, pojawił się także temat wspólnego marszu w wyborach do Parlamentu Europejskiego. Udało się osiągnąć porozumienie? Na pewno mogę powiedzieć, że rozpoczęliśmy pracę zmierzającą w tym kierunku. By osiągnąć cel, zawsze trzeba od czego zacząć. Nie należę do osób, które obiecują rozmaite efekty przed ich rzeczywistą realizacją. W wielu sprawach rozmawiało nam się naprawdę sympatycznie, w wielu mówiliśmy jednym głosem. Oceniam, że zgadzamy się w 90 proc. spraw. To znakomity kapitał pod przyszłe rozmowy. Uważa Pan Jarosława Kaczyńskiego za jednego z liderów europejskiej prawicy? W 2015 roku gratulował Pan Polakom wyboru Prawa i Sprawiedliwości w wyborach parlamentarnych w Polsce. Już wtedy obserwował Pan scenę polityczna w Polsce i liczył na przyszłą współpracę z prezesem PiS? Nie. Także dlatego że Liga Północna miała wtedy zaledwie 3 proc. poparcia (śmiech). Ale jak widać, sytuacja w polityce potrafi się zmieniać bardzo dynamicznie. Co do Jarosława Kaczyńskiego - cenię osoby konsekwentne, konkretne i realizujące to, co zapowiadają. Obecnie Polska nie ma w Europie dobrej prasy. Rząd Prawa i Sprawiedliwości cieszy się zaufaniem obywateli. To jest najważniejsze. Nie obchodzi mnie, co się na ten temat uważa w Brukseli. Ja czuję się znakomicie, siedząc przy jednym stole z Jarosławem Kaczyńskim. Jednym z celów pańskiej wizyty miała być też odbudowa stosunków między Polską a Włochami. Oba państwa wiele łączy, ale są też elementy, których raczej nie da się pogodzić, m.in. pańskie bliskie stosunki z Władimirem Putinem, co dla Polaków jest raczej nie do zaakceptowania. Doskonale rozumiem prawo każdego państwa do własnego pomysłu na politykę bezpieczeństwa, suwerenność terytorialną i państwową. Jesteśmy członkiem Unii Europejskiej oraz NATO i potępiamy wszelkie przejawy agresji międzynarodowej. Wątpię, by takie problemy dało się rozwiązać za pomocą sankcji ekonomicznych. A jak Pan ocenia zajęcie przez Rosję Krymu? To rozstrzygnie historia. Wyobraźmy sobie, że 26 maja zwycięży Pan w wyborach do Parlamentu Europejskiego. Jaka będzie Pana pierwsza decyzja? Podejmę decyzję o obronie zewnętrznych granic Unii Europejskiej. Polska jest państwem, którego granica jest granicą Unii Europejskiej, tak samo jak Włochy. Za dużo terrorystów i zwykłych przestępców może w tej chwili dostawać się na nasze terytorium. Musimy zacząć bronić przyszłości naszych dzieci. To podstawowa misja i zadanie przyszłej Unii Europejskiej. Na koniec pytanie o piłkę nożną. Furorę w lidze włoskiej robi ostatnio polski napastnik Krzysztof Piątek. Jest niemal pewne, że po sezonie odejdzie do silniejszego klubu... Znam Piątka i jako kibic AC Milan mogę powiedzieć, że bardzo chciałbym, aby latem trafił właśnie do Mediolanu.


Załączniki

- brak opisu