Sprawa protestu wyborczego w Sopocie. W poniedziałek przed sądem zeznawał prezydent Jacek Karnowski


Zdaniem prezydenta Jacka Karnowskiego, Michał Stróżyk (PiS) został wybrany radnym Sopotu bez naruszenia prawa. Mówił o tym w poniedziałek w sądzie, na kolejnej już rozprawie ws. złożonego przez… partyjnego kolegę Michała Stróżyka, protestu wyborczego. Wnioskodawca, Krzysztof Szołoch, twierdzi, że radny Stróżyk jest stałym mieszkańcem Gdyni i dlatego nie powinien zasiadać w Radzie Miasta Sopotu.

- Nie wiem, gdzie mieszka radny Michał Stróżyk, nigdy nie byłem u niego w domu, wiem natomiast, że jego miejsce zamieszkania było już wcześniej podważane – zeznawał w poniedziałek w sądzie prezydent Karnowski i dodawał, że „nie utrzymuje z radnym Michałem Stróżykiem żadnych kontaktów towarzyskich, nie zna też jego żony, choć słyszał, że pełni ona funkcję radnej miasta… Gdyni”.

- Tuż przed samymi wyborami, w związku z kwestią zamieszkania radnego Michała Stróżyka, od jednego z członków Prawa i Sprawiedliwości wpłynął do Urzędu Miasta protest wyborczy. Zwróciłem się z prośbą do wojewody pomorskiego, aby to on rozpatrzył ten protest, ponieważ nikt nie powinien być sędzią we własnej sprawie. Jako że kandydowałem w wyborach na prezydenta miasta, nie chciałem, aby Urząd Miasta był stroną w tym sporze. Wojewoda odesłał jednak tę reklamację i nakazał rozpatrzenie jej przez magistrat. Urzędnicy wyszli z założenia, że zgodnie z Kodeksem Wyborczym osoba, która jest zameldowana w Sopocie, należy do rejestru wyborców, w związku z czym może kandydować na radnego. Prezydent Karnowski przyznał też, że podobne wątpliwości, związane z miejscem zamieszkania radnego Michała Stróżyka pojawiły się już w czasie poprzednich wyborów, w 2014 roku.

- Dlatego zacząłem się nawet zastanawiać, czy nie jest to pewnego rodzaju prowokacja wyborcza. Sytuacja owszem jest dziwna, że żona pana Michała Stróżyka jest radną w jednym mieście, a on sam – w drugim, ale w mojej ocenie przepisy są jednoznaczne. Zgodnie z Kodeksem Wyborczym osoba, która należy do rejestru wyborców poprzez zameldowanie w Sopocie, może sprawować funkcję radnego. Pytałem moich urzędników, czy istnieje możliwość wymeldowania pana Stróżyka z Sopotu, odpowiedzieli, że nie – mówił dalej prezydent Karnowski.

Do naruszenia prawa w tej sprawie nie doszło także zdaniem komisarza wyborczego. - Wyniki przeprowadzonego postępowania dowodowego wskazują jedynie na to, że po stronie prezydenta miasta Sopotu, ale wyłącznie jako organu właściwego w zakresie ewidencji ludności, mogło dojść do pewnego niewyczerpania, niewykonania obowiązków polegających na niewszczęciu postępowania o wymeldowanie pana Stróżyka. Natomiast jest to wyłącznie kwestia naruszenia przepisów o ewidencji ludności. A to nie może być podstawą protestu wyborczego. Z mocy art. 18 Kodeksu Wyborczego pan Stróżyk, jako osoba stale zameldowana w Sopocie, podlega wpisowi do rejestru wyborców, a wpis do rejestru wyborców stanowi dowód posiadania prawa wybieralności. Zarówno więc czynności miejskiej komisji wyborczej, polegające na zarejestrowaniu pana Stróżyka jako kandydata na radnego, jak i działania prezydenta miasta Sopotu jako organu prowadzącego rejestr wyborców, były prawidłowe – tłumaczył w poniedziałek w sądzie komisarz wyborczy, Marek Jasiński i dodawał, że „podtrzymuje wniosek o oddalenie protestu wyborczego w całości, ponieważ wbrew twierdzeniom wnioskodawcy, nie doszło do naruszenia Kodeksu Wyborczego, nie doszło do popełnienia przestępstwa”.

Ani zeznania prezydenta Karnowskiego, ani słowa komisarza wyborczego, Krzysztofa Szołocha jednak nie przekonały i składać broni nie zamierza. - Wiem, że Michał Stróżyk nie zamieszkuje w Sopocie, mieszka z żoną i z trójką dzieci w Gdyni. Przed wyborami 2014, aby startować na radnego, został zameldowany w miejscu zamieszkania swojej partyjnej koleżanki, przy ul. Kochanowskiego w Sopocie. Z tego co wiem, nigdy tam nie zamieszkał – mówił w poniedziałek Krzysztof Szołoch.

- Jako mieszkaniec Sopotu nie zgadzam się, żeby pan Michał Stróżyk reprezentował mnie jako radny Sopotu, ponieważ został wybrany z naruszeniem prawa. Czuję się w obowiązku podjąć próbę przywrócenia ładu prawnego. Na pytanie sądu, dlaczego protest wyborczy został złożony dopiero przed wyborami 2018, a nie tymi w 2014 roku, wnioskodawca odpowiedział, że „jako członkowie Komitetu PiS, chcieli załatwić tę sprawę na poziomie partii”. - Zostałem zapewniony, że Michał Stróżyk nie będzie w następnych wyborach kandydować do Rady Miasta Sopotu, tylko do Sejmiku Województwa Pomorskiego. Ta kwestia przestała więc dla mnie istnieć do momentu obejrzenia list wyborczych w 2018 roku – tłumaczył Krzysztof Szołoch. Decyzją sądu, wyrok w tej sprawie zostanie ogłoszony 24 kwietnia.


Załączniki

- Przed sądem zeznawał Jacek Karnowski
- Przed sądem zeznawał Jacek Karnowski
- Przed sądem zeznawał Jacek Karnowski
- Przed sądem zeznawał Jacek Karnowski
- Przed sądem zeznawał Jacek Karnowski
- Przed sądem zeznawał Jacek Karnowski
- Przed sądem zeznawał Jacek Karnowski
- Przed sądem zeznawał Jacek Karnowski
- Przed sądem zeznawał Jacek Karnowski
- Przed sądem zeznawał Jacek Karnowski
- Przed sądem zeznawał Jacek Karnowski
- Przed sądem zeznawał Jacek Karnowski