Protest Greenpeace w porcie w Gdańsku. Aktywiści spędzili noc na dźwigach w terminalu węglowym


Czwarty dzień protestu Greenpeace w porcie w Gdańsku. Dziesięcioro aktywistów i aktywistek spędziło noc na dźwigach w terminalu węglowym, gdzie weszli w środę 11.09.2019 r. rano i skąd wezwali polski rząd do ogłoszenia planu odejścia od węgla do 2030 roku.

Pokojowy protest aktywistów Greenpeace trwa już czwarty dzień. Rozpoczął się w poniedziałek 9.09.2019 r. wieczorem, od namalowania na burcie statku węglowego ogromny napis "Węgiel stop". W tym czasie żaglowiec Rainbow Warrior wpłynął do portu i rzucił kotwicę przy terminalu węglowym, wstrzymując import węgla do Polski. W poniedziałek przed północą na pokład żaglowca Rainbow Warrior weszli funkcjonariusze Straży Granicznej. Zatrzymali dwie osoby - Hiszpana, kapitana statku oraz działaczkę z Austrii.

W ubiegłym roku do Polski trafiło blisko 20 milionów ton węgla z zagranicy, w zdecydowanej większości z Rosji. W tym czasie z naszego kraju wyjechało niespełna 5 milionów ton węgla. Różnica między importem, a eksportem nigdy nie była jeszcze taka duża - podkreślają aktywiści.

– Statki takie jak ten, którego rozładunek powstrzymują aktywiści, docierają do gdańskiego portu niemal bez przerwy. Węgiel z zagranicy wykorzystywany jest w polskich elektrowniach, elektrociepłowniach, domach i przemyśle. Protest prowadzony przez aktywistki i aktywistów zwraca uwagę na konieczność pilnej i sprawiedliwej transformacji polskiego systemu energetycznego i odejścia od spalania węgla – powiedział Paweł Szypulski, dyrektor programowy Greenpeace Polska. – Ponad trzy czwarte Polek i Polaków popiera postulat odejścia od węgla do 2030 roku. Nasze społeczeństwo, na co dzień tak podzielone, w tej kwestii jest zgodne - niezależnie od poglądów politycznych i partii, na które głosujemy, zdecydowana większość z nas chce Polski bez węgla oraz rozwoju czystych i bezpiecznych odnawialnych źródeł energii. Aktywiści i aktywistki, którzy protestują w gdańskim porcie, są głosem Polek i Polaków. Głosem, który muszą w końcu przestać ignorować – dodał Paweł Szypulski. 

 

Załączniki

- brak opisu