Nietypowy protest lekarzy rezydentów przed Ministerstwem Zdrowia. Demonstracji "zapakowali się" w czarne worki


Kilkunastu lekarzy rezydentów protestowało w czwartek przed siedzibą Ministerstwa Zdrowia w Warszawie. Demonstranci leżeli przed gmachem budynku „zapakowani” w czarne worki, a obok nich ustawione były tabliczki z „przyczyną zgonu”. Resort zdrowia zapewnia, że postulaty lekarzy są konsekwentnie realizowane.

„Zmarł w wieku 26 lat. Ześlizgnął się ze zbocza. Helikopter był w naprawie”, „Zmarł w wieku 31 lat. Wracał po 48 godzinach dyżuru do domu. Wypadek samochodowy” – to tylko niektóre napisy widniejące przy „zapakowanych” w czarne worki demonstrantach z Porozumienia Rezydentów OZZL. Porozumienie w oświadczeniu na Facebooku podkreśla, że zorganizowany dziś „flash mob” ma być „wyrazistym i brutalnym przekazem”. Jak tłumaczą organizatory „każdy worek to inny pacjent, który zmarł na skutek braku odpowiedniej opieki zdrowotnej”. Lekarze wyjaśniają, że 30 000 osób chorych na nowotwór umarło z braku odpowiedniego leczenia, kolejek, złej organizacji ochrony zdrowia -wg danych fundacji Alivia. „Ile we wszystkich kolejkach - NFZ nie ma danych” - czytamy.

„Obecnie w Polsce politycy zajęci są tylko wyborami i słupkami. Tymczasem ludzie umierają. Każda z tych tragedii jest niewidoczna, rozgrywa się w domu, szpitalu. Panie Ministrze, proszę wyjrzeć za okno. Tak wygląda rzeczywistość w ochronie zdrowia. Z dnia na dzień kolejne worki” – apelują rezydenci. Lekarze podkreślają, że nie doczekali się nowelizacji ustawy o zawodzie lekarza, wzrostu finansowania ochrony zdrowia, a „papierów i biurokracji nadal przybywa”. „Rząd ponosi odpowiedzialność za wzrost śmiertelności w przeciągu ostatnich lat. Za to, że pacjenci umierają - i nie umiera ich 10 czy 100, ale umierają tysiące, a rząd zaoszczędzi na zdrowiu 10 mld kłamiąc i naciągając księgowość” – głosi komunikat.

Lekarze rezydenci domagają się podwyższenia nakładów na system ochrony zdrowia do co najmniej 6,8 proc. PKB do końca 2021 r. oraz 9 proc. PKB do końca 2030 r. Postulują również utworzenie wspólnego Ministerstwa Zdrowia i Polityki. Chcą także – nie później niż do 2024 r. - podjęcia natychmiastowych, mających prowadzić do osiągnięcia średnich wskaźników długości, jakości życia i wyleczalności z powodu chorób nowotworowych i sercowo-naczyniowych co najmniej na poziomie średniej Unii Europejskiej. Żądają również wprowadzenia maksymalnego czasu oczekiwania na pomoc lekarską i badanie medyczne. Postulują też o zabezpieczenie miejsc opieki długoterminowej i geriatrii, dzięki osiągnięciu do 2024 r. średnich unijnych wskaźników.

Wiceminister Zdrowia Józefa Szczurek-Żelazko – cytowana przez RMF24 - oznajmiła, że „ministerstwo podejmuje konkretne działania mające na celu poprawę tej sytuacji”. Dodała, że z roku na rok zwiększają się nakłady na ochronę zdrowia. - W tym roku po raz pierwszy osiągnęliśmy finansowanie ponad 100 mld zł. W tej chwili jest to już 102 mld zł (...). Cenimy sobie uwagi wszystkich środowisk - Naczelnej Rady Lekarskiej, organizacji związkowych i rezydentów. Ten dialog trwa co najmniej kilka lat – zapewniała minister. Dodała, że Ministerstwo Zdrowia realizuje porozumienie podpisane przez rezydentów i jej resort w lutym 2018, które zakończyło strajk lekarzy - przewidywało ono m.in. podwyżki dla lekarzy, wzrost nakładów na zdrowie do 6 proc. PKB w 2024 r. i zobowiązanie do dalszego dialogu z przedstawicielami zawodów medycznych.


Załączniki

- Kilkunastu lekarzy rezydentów protestowało w czwartek przed siedzibą Ministerstwa Zdrowia w Warszawie. Demonstranci leżeli przed gmachem budynku „zapakowani” w czarne worki, a obok nich ustawione były tabliczki z „przyczyną zgonu”.