Los Angeles: Samolot lądował awaryjnie, zrzucał paliwo, ucierpiało na tym wiele osób na ziemi


Nietypowa i groźna sytuacja w Los Angeles. Podczas awaryjnego lądowania potężnego Boeinga, który musiał zrzucić paliwo obrażeń doznało kilkadziesiąt osób na ziemi

Groźne zdarzenie w rejonie Los Angeles, kiedy samolot amerykańskiej linii Delta musiał przerwać lot do Szanghaju, by wracać natychmiast na lotnisko. Piloci musieli zrzucić natychmiast ogromne ilości paliwa, w wyniku czego co najmniej 56 dzieci oraz dorosłych zgłosiło podrażnienia skóry i płuc w kilku szkołach. Wśród osób przebywających na zewnątrz i ucierpiały, byli uczniowie i nauczyciele ze szkoły Park Avenue Elementary, gdy na plac zabaw spadło paliwo. Sky Cornell ze straży pożarnej mówił, że 20 dzieci i 11 dorosłych z tej szkoły badali lekarze, nikt nie był jednak hospitalizowany. Szkoła znajduje się w obrębie ścieżki lądowania, 20 km na wschód od lotniska w Cudahy. Henry Narvaez ze straży Pożarnej w LA mówił, że paliwo rozproszyło się, nim dotarło na ziemię.

Dodał, że nic łatwopalnego nie pozostaje w powietrzu ani na ziemi. Niedługo po starcie lotu 89 ze 149 pasażerami i 16 członkami załogi z Los Angeles do Szanghaju wystąpił problem z silnikiem, co wymagało szybkiego powrotu na lotnisko. Samolot wylądował bezpiecznie po zrzuceniu paliwa, gdyż lądowanie z pełnymi zbiornikami doprowadziłoby do przełamania się Boeinga 777. Procedury wymagają zrzucania paliwa na wyznaczonych niezamieszkanych obszary, zwykle na dużych wysokościach, aby paliwo rozpyliło, zanim dotrze do ziemi. Uczniowie i pracownicy wielu szkół, którzy przebywali wówczas na placach zabaw zostali spryskani paliwem i wdychali jego opary. Natychmiast wezwano ratowników medycznych, bo zgłaszano podrażnienie skóry i problemy z oddychaniem.

- Tak się bałam- mówił 11-letni uczeń Marian Torres. Kiedy weszliśmy do szkoły moje oczy zaczęły swędzieć. Problemy Boeinga 777 zaczęły się po starcie, gdy piloci dostali sygnał o problemach sprężarki, co miało wpływ na pracę prawego silnika. Piloci powiadomili kontrolę ruchu lotniczego i zawrócili do Los Angeles.. Maszyna leciał w 12-godzinne lot do Szanghaju, więc załadowano ją paliwem „pod korek”. Przekraczało to bezpieczną masę do lądowania. Piloci zaczęli zrzucać paliwo na wysokości około 2500 metrów, ale potem kontynuowali zrzucanie, gdy samolot zbliżał się do lotniska. Samolot wylądował bez problemów. Były kapitan Boeinga 777 powiedział stacji CBS News, że piloci powinni mieć czas na bezpieczne okrążenie i zrzucenie paliwa nad wodą na dużej wysokości, i był zaskoczony, że zrobiono to na tak małej wysokości nad lądem.


Załączniki

- brak opisu