Mamy "czeski wariant" koronawirusa - ogłosił minister zdrowia. Czyli jaki? Naukowcy pierwsze słyszą


- Nie możemy potwierdzić obecności w Polsce brytyjskiego wariantu koronawirusa. Na razie mamy potwierdzoną informację o tzw. wariancie czeskim - ogłosił w poniedziałek minister zdrowia Adam Niedzielskim. Czeskim, czyli jakim? Na próżno szukać o nim informacji w internecie. Nie słyszeli o nim także naukowcy, z którymi rozmawialiśmy. A dziś istnieniu "czeskiego wariantu" zaprzeczyli sami Czesi.

Wirusolodzy podkreślają, że odmian koronawirusa jest mnóstwo. - We wrześniu ubiegłego roku było ich już 10 tysięcy – mówi portalowi GazetaWroclawska.pl profesor Egbert Piasecki, wirusolog z Instytutu Immunologii i Terapii Doświadczalnej PAN we Wrocławiu. Jednak o wariancie czeskim nie słyszał ani on, ani dyrektor poznańskiego Instytutu Genetyki Człowieka profesor Michał Witt. Obie placówki należą do ośrodków, w których prowadzone są badania nad ustaleniem genetycznego składu koronawirusa i różnych jego odmian. Ta, o której najgłośniej od kilku tygodni, a o której w grudniu alarmowały władze Wielkiej Brytanii, naukowcom znana jest od wielu miesięcy. - Została opisana w sierpniu – mówi profesor Łukasz Łaczmański z wrocławskiego Instytutu PAN.

O istnieniu "wariantu czeskiego" koronawirusa nie słyszeli nie tylko polscy naukowcy, ale i... sami Czesi. Barbora Peterova, rzeczniczka czeskiego ministerstwa zdrowia stwierdziła we wtorek, że czeskie laboratoria koncentrują się teraz właśnie na wykrywaniu ewentualnych mutacji COVID-19 i póki co ich nie stwierdziły. Istnieniu koronawirusa z Czech na łamach tamtejszych mediów zaprzeczyły także czeski Państwowy Instytut Medyczny i referencyjne laboratorium wirusologiczne. Naukowcy zwracają uwagę na to, że dostępne na rynku szczepionki na koronawirusa dają odporność na wszystkie mutacje. Nie są to bowiem jakieś istotne zmiany w budowie genetycznej Sars – Cov – 2.

- W tym wirusie jest 30 tysięcy nukleotydów, więc ma się co zmieniać. Na razie nasi specjaliści nie odkryli u nas owej „brytyjskiej” mutacji. Co nie znaczy, ze tej odmiany u nas nie ma. Najprawdopodobniej jest – mówią eksperci. Od początku pandemii naukowcy przewidują możliwość pojawienia się takiej mutacji koronawirusa, która spowoduje, że stanie się on łagodniejszy. Kiedy to może nastąpić? - Tak się stanie, jeśli będzie to korzystne dla wirusa i jego rozprzestrzeniania się – mówi profesor Piasecki. I dodaje, że możliwa jest inna sytuacja. - Wirus znacząco się nie zmieni, ale my się przystosujemy i nie będziemy tak ciężko jak dziś przechodzić zakażenia.


Załączniki

- brak opisu